Oszczędna matka część I- KUCHNIA

Wszystkie bardzo dobrze wiemy, że polskie przepisy zarobkowo-zasiłkowo-urlopowe to jakiś kosmos jest. Więc jak to zrobić, żeby przy minimalnym miesięcznym przelewie (jedynym przychodzącym) ze wszystkimi wydatkami się pomieścić i jeszcze zaoszczędzić na wakacje? OSZCZĘDZAĆ! Ja wiem, że to może być temat abstrakcyjny, ale jedyne co trzeba zrobić, to zmienić przyzwyczajenia. Na czym oszczędzać, jak oszczędzać, jak się mobilizować. Chciałabym ten wpis podzielić na kilka części i posegregować je wg dziedzin życia.

Oszczędna matka część I

KUCHNIA

1) Lidl i Biedronka zamiast Piotra i Pawła.

Bardzo dużo czasu zajęło mi przekonanie się, że produkty biedronkowe i lidlowe są równie wartościowe, co te z droższych delikatesów, ale gdy zaczęłam porównywać skład losowo wybranych produktów, wzięłam sobie do serca i zapamiętałam. No bo niby z jakiej racji mam płacić za mleko sojowe 6-8 zł w PiP’ie, gdy mogę je mieć za 4 z Biedronki? Albo taki żółty ser, czym się różni krojona gołda, która leży nie wiadomo ile i nie wiadomo z czego jest zrobiona, od tej paczkowanej za 3,50 w plasterkach? I czy Wy w ogóle wiecie, po co Panie kroją taki ser w plasterki i wystawiają na sam środek lodówy? Nie chcę nawet słyszeć ile ten pokrojony leżał wcześniej, zanim go pokrojono.

2) nie wyrzucaj jedzenia

To taka ogólnoznana zasada. Nie wyrzucaj- bo dzieci w Afryce nie mają co jeść. Nie wyrzucaj- bo jeśli faktycznie już nie możesz tego zjeść,  bo np nie masz na to ochoty, zawsze można dać psu. Nie wyrzucaj- pobudzaj swoją kreatywność do tworzenia nowych rzeczy z tego, co masz w lodówce, wzbogacaj swój zasób Perfekcyjnej Kucharki Domu. i wreszcie NIE WYRZUCAJ- BO TO OSZCZĘDNOŚĆ JEST! Lepiej kupować mniej a częściej, niż za dużo i marnować. Spacery są dla Twojego dziecka najlepsze, a o efektywnym chodzeniu już pisałam (efektywne chodzenie) Brak chleba na rano to dodatkowa motywacja.

Krótka notatka i dobra rada: gdy kupujesz jedzenie w puszce, np koncentrat pomidorowy albo brzoskwinie, a nie zjesz wszystkiego, przełóż do innego pojemnika. Metal nie lubi się z lodówką i skraca czas przydatności do spożycia (koncentrat w puszce po otwarciu może stać ok 2 dni, ale po przełożeniu do słoiczka lub pojemnika nawet 2 miesiące)

3) gotuj na kilka dni

U nas to się bardzo sprawdza, bo na zapas gotuję zarówno Pyszolinkowi, jak i sobie. Odgrzewanie trwa krócej, wymaga mniej energii elektrycznej. Tak samo jest z chlebem. Ja, jak już piekę, to 5-8 bochenków na raz, do zamrażalnika i zawsze mam świeży.

4) nie kupuj nic w mieście.

Zamiast pić kawę w Starbucksie, nie lepiej zakupić dobrą kawiarkę i serwować sobie super latte w domu? Albo kupowane w pośpiechu gotowe sandwitche/batony/napoje w żabce. Naprawdę taniej, smaczniej i zdrowiej jest przygotowywać sobie jedzenie w domu.

5) sprawdzaj ceny Twoich produktów w różnych sklepach

Czy wiesz, że cena mojego podstawowego koszyka (np. masło, mleko, woda, serek na śniadanie, mąka i jaja) w PiP’ie to ok 20-25 zł, a to samo w innym sklepie kosztuje nie więcej niż 12 zł? A teraz pomnóż to razy powiedzmy 10 co miesiąc, zakładając że kupujesz to produkty co drugi dzień. Mam policzyć za Ciebie? Mogę. różnica to 8-13 zł x 10= 80-130 zł oszczędności. Ktoś coś mówił, że go nie stać na wakacje?

6) szukaj promocji

Uwielbiam promocje, w ogóle kręcą mnie kolorowe metki z cenami. Tylko uwaga! Czasem coś, co jest przecenione w jednym sklepie, może i tak być droższe niż w drugim. Sprawdzaj, porównuj, notuj sobie jeśli potrzebujesz. Nie masz nic do stracenia.

7) oszczędzaj energię

Pomysł pierwszy- zamiast całego czajnika wody, gotuj pół- wystarczy na dwa kubki herbaty.

Pomysł drugi, moja zmora- wyłączaj telewizor na czas gotowania. Kuchnię mam w aneksie i przyznaję się, że telewizor to w tym domu chodzi głównie dla hałasu, nie dla treści, no a przecież to samo może zapewnić mi radio, które jest o wiele bardziej energooszczędne! Już pracuję nad swoimi nawykami.

8) herbata wielorazowa

Pomysł dość kontrowersyjny, ale w mojej rodzinie stosowany od zawsze. Chodzi mianowicie o wykorzystanie jednej saszetki herbaty na dwa albo trzy razy. Sposoby są dwa, albo saszetkę odkłada się do oddzielnej filiżanki i zostawia do następnego razu, albo codziennie rano parzy się w małym dzbanuszku tzw „siekierę”, czyli maximum esencji przy minimum wody i każdorazowo, na świeżo rozcieńcza się ją z wrzątkiem.

9) zmywarka

No to już niestety wiąże się z inwestycją, ale jest to bardzo opłacalne. Obecnie każda zmywarka odgórnie  posiada programy eco (zarządzenie WHO), które oszczędzają energię i wodę. Dodatkowo zmywarki zmywają w znacznie wyższych temperaturach, niż ludzkie ręce są w stanie znieść, a mówimy tutaj tylko o tolerancji do 40°C, a co za tym idzie, usuwają więcej bakterii i szkodliwych zarazków z naszych naczyń. Jest też aspekt najważniejszy- CZAS! Czas kwitnięcia przy zmywaku zamieniamy na włożenie naczyń do zmywarki, wybór programu i wyciągnięcie, odłożenie na półkę. Wiecie, ile tego czasu oszczędzamy? W skali roku 11 dni po 24h zmywania ręcznego, przy założeniu, że poświęcamy na zmywanie 45 minut dziennie. życzę udanych zakupów 🙂

 

Jeśli macie jakieś inne pomysły na oszczędzanie w kuchni, zapraszam do komentowania 🙂

Reklamy

4 uwagi do wpisu “Oszczędna matka część I- KUCHNIA

  1. Jeśli ktoś pije dużo wody, polecam zakup filtra. Kalkuluje się lepiej niż kupno codziennie dużej butelki tego płynu 🙂 Nie chcę też się czepiać, ale na studiach uczono mnie, iż parzenie esencji na cały dzień czy to kawy czy herbaty jest wysoce niezdrowe… chociaż nie powiem u mnie w domu też się tak robiło 🙂

    Polubienie

    1. Dziękuję za cenną uwagę o wartościowości całodniowej esencji, a czy to samo tyczy się odkładanych saszetek i zaparzania ich kilka razy?
      Filtr oczywiście posiadamy, wypadło mi z głowy, mogłam też o nim wspomnieć 🙂

      Polubienie

  2. Niestety tak… torebki zaparzane kilkakrotnie też nie są najzdrowsze 😦 Herbata przy pierwszym zaparzeniu i tylko w początkowych minutach (ilość tych minut zależna jest od rodzaju herbaty) wydziela najważniejsze i najzdrowsze substancje… niestety później wydzielane już są tylko „śmieci” i mogą to być również substancje dla nas toksyczne. Oczywiście od jednej takiej herbaty nie umrzemy, ale to tak jak z papierosami od jednego nic nam nie będzie, ale jak już dłużej stosujemy używki (w tym za długo zaparzaną herbatę) organizm może to odczuć… Nie chcę się tu mądrować, bo nikt nie jest idealny i każdy ma swoje przyzwyczajenia 🙂 Gorąco pozdrawiam i mam nadzieję, że wyciągniesz „zdrowe” wnioski, ponieważ nie chodzi by całkowicie z czegoś zrezygnować lecz chociaż trochę ograniczyć 🙂

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s